środa, 4 marca 2015

Bananowe placuszki z ricottą - banana ricotta hotcakes

Ostatnimi czasy żyję na zwiększonych obrotach.
Wracam z pracy do domu i idę...do pracy!
Zabawne, bo im więcej pracuję tym mniej odczuwam zmęczenie.
Ba! - zdarza mi się, już po powrocie do domu, o 22 nastawiać pranie i w międzyczasie myć podłogę.
Zdaje się, że chyba jadę na adrenalinie. :)
Oczywiście, nie zapominam przy tym o odpowiednim odżywianiu, jadam ''czyste posiłki'' (tzw. ''clean food'' - ten termin ostatnio mocno mnie fascynuje),  tj. sztampowe danie kulturystów - ryż z kurczakiem, czy dietetyczny, pieczony łosoś z różyczkami brokuła, niczym idylliczny obrazek, wyjęty prosto z magazynu Woman's Health (lub Men's Health, jak kto woli).
Jak każdemu, zdarzają mi się jednak ''chwile słabości'', a zmęczony mózg domaga się czegoś więcej, niż obiadu złożonego z białka i białka.
Wtedy pozwalam sobie na tzw. ''cheat meal'' (to stwierdzenie też jest dobre :D), czyli danie wysokokaloryczne, tuczące, z dużą zawartością (łatwo przyswajalnego) cukru,  powszechnie uważane za ''zakazane'', ale i tak, jak wszystkim wiadomo...nieprzyzwoicie smaczne. ^^ :)
Dla mnie, od wieków, ''chwile słabości'' to nie hamburgery, pizza, frytki czy pierogi.
Mój grzeszny ''comfort food'' to...naleśniki!
I wszystkie inne placki, placuszki, racuchy, pancakes...
Dodatkowa zaleta (poza smakiem, rzecz jasna :D)?
Robią się błyskawicznie!
W sam raz, by szybko doładować głodny węglowodanów organizm.
Poza tym - te zawierają ricottę (biały ser) i banany.
A to w sumie przecież też ''clean food''... ;)

Bananowe placuszki z ricottą to puszyste (wręcz 'chmurkowe') serowe placki, które najlepiej smakują na ciepło.
Koniecznie polane solonym karmelem z masłem orzechowym (orzechy to też białko! ;))...

Bananowe placuszki z ricottą
/1 porcja, ok. 5 placków/

  • 45 g mąki pszennej
  • łyżka cukru wanilinowego (może być zwykły + aromat waniliowy, albo po prostu jakiś słodzik)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 60 g sera ricotta (można użyć innego, kremowego, ale ricotta moim zdaniem najlepsza :))
  • białko jaja
  • 1 łyżeczka roztopionego masła (roztapiamy je na patelni, na której potem smażymy placki)
  • ok. 30 ml mleka
  • pół banana
Do podania: np. syrop klonowy/miód/solony karmel z masłem orzechowym (przepis poniżej) lub dodatkowa porcja ricotty :)

Przesianą mąkę wymieszać z cukrem, proszkiem do pieczenia i solą. W drugiej misce zmiksować białko z ricottą i roztopionym masłem. Połączyć mokre składniki z suchymi, wymieszać. Ciągle mieszając, dodawać stopniowo mleko do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Banan pokroić w plasterki.
Na rozgrzaną, natłuszczoną roztopionym masłem patelni, nakładać łyżką porcję ciasta na jednego placuszka, lekko rozpłaszczyć i smażyć na średnim ogniu. Kiedy na plackach zaczną pojawiać się bąbelki, delikatnie 'wcisnąć' w nie po 2-3 plasterki banana i po chwili przełożyć placki na drugą stronę. Chwilkę podsmażyć na brązowy kolor i od razu podawać, z ulubionymi dodatkami. :)

Solony karmel z masłem orzechowym
/2 porcje/

  • 2 łyżki cukru
  • 30 ml wody
  • 4 łyżki śmietany 30%
  • 1 łyżka masła
  • szczypta soli
  • 1 łyżka masła orzechowego (można zrobić wersję bez masła, jeśli nie mamy :))
Do rondelka wsypać cukier, rozprowadzić go po całym dnie cienką warstwą. Podgrzewać na średnim ogniu bez mieszania do czasu aż cukier się rozpuści i zacznie brązowieć. Gdy osiągnie brązowy kolor, wlać wodę (uwaga, będzie pryskać!) i energicznie wymieszać aż cukier się rozpuści. Gotować przez minutę, następnie wlać śmietankę. Gotować przez około 4-5 minut na umiarkowanym ogniu, następnie dodać masło oraz sól i ewentualnie masło orzechowe, wymieszać do połączenia się składników. Odstawić z ognia i przelać do miseczki lub garnuszka na sos.

Dacie wiarę, że jest nawet piosenka o Banana Pancakes, czyli właśnie o bananowych naleśnikach? :)


niedziela, 1 marca 2015

Ciasto cytrynowe - kawałeczek przedwiośnia

Nigdy nie podejrzewałabym się o chęć upieczenia ciasta z cytryną.
No bo jak ciasto, to przecież słodkie, a cytryna wszak kwaśna. Więc jak?

Może to nieustępliwa tęsknota za ciepłem, za słońcem i dniami w kolorze cytryny, a może po prostu cowieczorny prysznic z udziałem płyny do kąpieli o zapachu ciasta cytrynowego (naprawdę, istnieją takie cuda), sprawiły, że zapragnęłam, by nie tylko moja skóra pachniała soczystym cytrusem. 
I wiecie co?
Udało się, bo zapach pieczonego ciasta przenika cały dom ciepłym, orzeźwiającym aromatem cytryn...
W dodatku okazuje się, że psychologiczny termin ''słodkie cytryny'', to wcale nie taki nierealny oksymoron... :) 
Ciasto lekkie, miękkie, przyjemnie wilgotne (to nie jest typowa, ''sucha'' babka!), delikatnie słodkie.
Wcale nie kwaśne, idealnie cytrynowe.
Właśnie takie, jakie powinno się popijać popołudniową herbatką... z cytrynką. :)
Cytrusowy lukier idealnie zwieńcza całość - więc go nie pomijajcie!
Poza tym - świetnie smakuje posmarowane konfiturą jagodową...

Prosty, szybki i nieskomplikowany przepis Marthy Stewart, który troszkę zmodyfikowałam. :)
Ciasto cytrynowe
/średniej wielkości keksówka/

  • 150 g cukru
  • 165 g masła (dałam 110g + 40 g oleju słonecznikowego)
  • 230 g mąki pszennej 
  • 4 jajka 
  • 105 g mleka
  • 20 g śmietany (dałam 30, bo mi się ciut za dużo nabrało :P)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • skórka z 1 cytryny
  • szczypta soli
  • lukier: 150g cukru pudru + sok z połowy cytryny (wymieszać ze sobą na lukier i polać ciasto, ew. można jeszcze udekorować kandyzowaną skórką cytrynową lub pomarańczową)

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać sól oraz skórkę z cytryny i ubić. Do utartego masła dodawać kolejno jajka cały czas miksując. Do masy dodać sok z cytryny, mleko oraz śmietanę i utrzeć. Na koniec dodać do masy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i ubić. Masę wyłożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 170° C na około 45 minut, aż patyczek wbity w ciasto zostanie suchy. Ciasto ostudzić, a następnie wyciągnąć z foremki.


dobry cover to taki, który oryginał bije na głowę...

piątek, 27 lutego 2015

Warsztaty fotografii kulinarnej, Drukarnia Skład Wina i Chleba Łódź - fotorelacja

W sumie, to już dawno chciałam wziąć udział w takich warsztatach, jednak pech sprawił, że albo odbywały się w Warszawie, albo kosztowały 600 zł (i do tego odbywały się w Warszawie...).
Gdy już prawie rozwiałam swe małe marzenie, nagle natrafiłam na podobne warsztaty w Łodzi (to już zawsze bliżej) i to w dodatku...bezpłatne! 
By zakwalifikować się do udziału trzeba było jedynie wykazać się ciekawym mailem zgłoszeniowym i...zostać wybranym! :)
No i co tu dużo gadać...udało się! ;)

Drukarnia Skład Wina i Chleba to nie tylko klimatyczna knajpka, pachnąca świeżym chlebem i serwująca niesamowite, esencjonalne dania. 
To również jedna z elementarnych części większej, niezależnej inicjatywy o nazwie OFF Piotrkowska, skupiającej przedstawicieli przemysłów kreatywnych. W jednym miejscu swoje podwoje otworzyły pracownie projektantów mody, designu, architekci, kluby muzyczne, restauracje, przestrzenie wystawiennicze, sale prób, showroomy, concept store i klubokawiarnie. 
Podobno znajdująca się na terenie dawnej fabryki bawełny OFF Piotrkowska , to  najmodniejszy punkt na kulturalnej mapie Łodzi. 
Szkoda, że  Polski Bus czekał na mnie już godzinę po zakończeniu warsztatów  i nie miałam szans na  zapoznanie się ze wszystkimi, offowo-łódzkimi atrakcjami...
Nie szukając długo (i w sumie umierając już z głodu), zamówiłam obiad  w Drukarni  (przepyszny łosoś z pietruszkowym puree i sałatka z awokado <3), zakupując sobie jeszcze na pamiątkę  ich świeżo wypieczoną bagietkę i...pognałam na dworzec (no dosłownie na styk!).
Z bagietką  pod pachą,  z  aparatem pękającym od zdjęć,  z głową pełną inspiracji...
Podróże kształcą,  nawet, jeśli  trwają  tylko jeden dzień. :) 

niedziela, 22 lutego 2015

Pancakes - tradycyjne, amerykańskie naleśniki

Aż trudno uwierzyć, że do tej pory nie smażyłam najzwyklejszych, tradycyjnie amerykańskich naleśników, znanych powszechnie jako ''pancakes''
Tym bardziej, że ich przygotowanie nie jest ani trudne, ani wymagające jakiś tam fikuśnych składników - od naszych polskich naleśników różni je jedynie dodatek proszku do pieczenia oraz...gęstość ciasta!
No i pczywiście to, że zamiast zwijać je w ruloniki/trójkąty/pakieciki układamy z nich słodką, naleśnikową wieżyczkę...najlepiej hojnie polaną syropem klonowym*. :)
*do tej pory nie próbowałam syropu klonowego, więc nie wiem, czy pancakes z ich dodatkiem serio jest takie świetne, jak rekomendują Amerykanie (notabene, polecający także dodatek bekonu do placków...)
Niemniej jednak, placuszki skropione zagęszczonym mlekiem słodzonym (popularnym jako ''mleczko w tubce'') są również zacne. :) 
Ku większej, przy-weekendowej rozpuście, placki można przełożyć czekoladowym serkiem (bądź nutellą!) i plasterkami owoców, jak uczyniłam to ja. :3
Z syropem czy bez - polecam, na niedzielne śniadanie! <3

Pancakes - amerykańskie naleśniki
/2 porcje - ok. 8-10 placków/
(wartość energetyczna porcji, bez dodatków - ok 400 kcal)

  • 1 szklanka mąki
  • 1 jajko
  • 180 ml mleka
  • 40 g roztopionego masła
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżki cukru wanilinowego (można dać zwykły i odrobinę waniliowego aromatu)
  • szczypta soli

Mąkę przesiać do miski.
Przesianą mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia, cukrem i solą. Następnie roztrzepać jaja, połączyć z mlekiem i masłem, dodać do mąki.
Smażyć na suchej patelni, podawać z ulubionymi dodatkami. :)

piątek, 20 lutego 2015

Pistacjowe bułeczki na poszukiwania wiosny

Przychodzi taki moment w życiu każdego człowieka, że ma już dość zimy i nawet wizja weekendowego wypadu do Jakuszyc na narty-biegówki zdaje się być jakby krokiem wstecz.
I co może wtedy taki człowiek?
Otóż np., kupuje sobie krokusa w doniczce, albo bardzo regularnie podlewa samotnego hibskusa na klatce schodowej (mamo wiedz, że dbam!).
Może też iść do kina i udając, że przemierza szlak Pacific Crest Trail, ogląda sobie ''Dziką Drogę'', zajadając popcorn z karmelem, kiedy główna bohaterka właśnie je zimną owsiankę na pustkowiu.
Człowiek taki, najpewniej potem wychodzi na spacer, szukać wiosny i karmić kaczki.
Mając dość bielszego odcieniu bieli, wypatruje kolorów, głównie zieleni.
Ostatecznie, ów zainspirowany człowiek, piecze pistacjowe bułeczki, bo w końcu pistacjowy to też zielony, a domowe bułeczki są zawsze takie miękkie, ciepłe i pocieszne.


I mimo, że wiosny jeszcze nie(całkiem) widać, to przynajmniej słońce jest. :)
Ciasto na te bułeczki można zagnieść przed snem, wsadzić do lodówki i rano (po ok 30 minutach od wyciągnięcia), upiec sobie pyszne bułki na śniadanie.
Pistacjowe bułeczki są słodkawe, o miękkim wnętrzu z chrupiącym, orzechowym akcentem.
Najlepsze jeszcze ciepłe, posmarowane ulubioną konfiturą. :)

Zainspirowana przepisem na nocne bułeczki stąd.
Pistacjowe bułeczki
/ok 6 bułek, po 70g każda/
(wartość energetyczna 1 bułki - ok. 200 kcal)
  • 2 szklanki mąki ( szklanka 250 ml)
  • 3/4 łyżki mąki ryżowej (można użyć ziemniaczanej)
  • 1/2 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 20 g świeżych drożdży
  • 60 ml wody
  • 60 ml mleka
  • 50 ml oleju pistacjowego (co jakiś czas, do nabycia w Lidlu, ale możecie użyć zwykłej oliwy)
  • duża garść wyłuskanych i posiekanych pistacji

  • 1 jajko i łyżka śmietanki 30% (można śmietankę zastąpić mlekiem) do posmarowania bułek
    Przed snem:
    Mąki (pszenną i ryżową) przesiewamy do miski. W filiżance rozkruszamy drożdże i zasypujemy je cukrem.
    Mieszamy je łyżeczką z cukrem i odstawiamy aby się uaktywniły.
    Do mąki dodajemy sól, mleko, wodę, olej pistacjowy i rozpuszczone drożdże. Wszystko mieszamy łyżką , aż do połączenia się składników. Następnie ciasto przekładamy na blat posypany mąką i zagniatamy około 5 minut (gdy mocno klei się do rąk, należy podsypać mąką).Przykrywamy np. miską i zostawiamy na 5 minut aby odpoczęło.
    Potem wyrabiamy jeszcze około 5 minut. Wyrobione ciasto wkładamy do lekko naoliwionej miski, przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na całą noc. Powinno bardzo urosnąć.
    Rano:
    Piekarnik nagrzewamy do 200 – 220 st. Ciasto wykładamy na blat i dzielimy na mniej więcej 6 porcji. Formujemy bułki o lekko podłużnym kształcie i układamy je na blasze wyłożonej papierem do wypieków. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na około 20 – 25 minut, najlepiej w ciepłe miejsce, ja zawsze kładę na kaloryfer. Piekarnik spryskujemy wodą. Przed włożeniem do piekarnika bułki nacinamy wzdłuż i smarujemy roztrzepanym jajkiem ze śmietaną.Pieczemy 20-25 minut i studzimy na kratce.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Grzanki z kozim serem - na słodko i wytrawnie

''To jest wieczór na piosenkę - pomyślał Włóczykij. - Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze.''
Tove Jansson, Opowiadania z Doliny Muminków 

W sumie to nie mam pojęcia, czy Włóczykij żywił się czymś więcej niż nieodłącznym źdźbłem trawy wiecznie wystającym z jego ust oraz wdmuchiwanym i wydmuchiwanym powietrzem z harmonijki (lub fajki...).
Coś tam sobie zasmażał w ognisku, może zwyczajnie pieczone ziemniaki, a może opiekał chleb, robiąc chrupiące grzanki?
Myślę nawet, że gdyby podczas jednej ze swych wędrówek nabył jakimś cudem francuski, kozi ser, takie serowe grzanki stałyby się najbardziej popularnym daniem dziecięcej literatury (zaraz obok miodu Kubusia Puchatka ;)).
Jednego nie można Włóczykijowi zarzucić - przymykając oko na  lekką aspołeczność - niezmiennie pozostaje ideałem faceta... ;)

Wracając do grzanek - ser kozi uwielbiam pod każdą postacią, ale to własnie w takim ciepłym, podanym na chrupiących grzankach do francuskiej sałatki Chevre, rozsmakowałam się już podczas mojej wizyty w Paryżu. 
Nigdy nie mogę się jednak zdecydować, czy bardziej wolę go (tzn ser, nie Paryż) z solonym pomidorem, czy też ze słodką, karmelizowaną gruszką (lub, z braku laku, z dżemem).
A Wy, którą wersję wybieracie? ;)

Grzanki z kozim serem
/2 grzanki - jedna porcja/
  • 2 kromki chleba (u mnie pszenny, tostowy)
  • 1 jajko
  • 25 ml mleka
  • ok. 10 g zimnego masła
  • kozi ser twarogowy - 100 g
dodatkowo:
  • pomidor malinowy, pokrojony w plasterki + sól i świeżo zmielony pieprz
  • karmelizowana gruszka (2 grube plasterki gruszki + 2 łyżeczki cukru - na zimną patelnię wsypać cukier, podgrzewać na wolnym ogniu, aż cukier całkowicie się rozpuści i stanie się płynny - wtedy dodać gruszkę i obsmażyć ją w karmelu z dwóch stron, na ładny, brązowy kolor) + ew. sos balsamiczny, do polania (świetnie pasuje!)
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Jajko rozkłócić w miseczce z mlekiem, w mieszaninie obtaczać kromki chleba, jak na tosty francuskie. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę z piekarnika, położyć kromki chleba, przykryć je wiórkami zimnego masła. Następnie ułożyć plasterki koziego sera. 
Tak przygotowane grzanki, piec w piekarniku ok. 10 minut, aż ser zrobi się miękkawy, ale nie przypieczony!
Po wyjęciu z pieca, na kanapki nałożyć pomidory lub karmelizowaną gruszkę, wedle uznania. :)





piątek, 13 lutego 2015

Ciasto z sercem (ukrytym) - czekoladowe brownie walentynkowe

Nie zawsze każde święto jest powodem, by świętować, ale...
...każdy powód jest dobry, by upiec coś dobrego! :3
A jak Walentynki - to musi być słodko. ;)
Czekolada, dużo czekolady, odrobinka różu i...tak, szczypta chilli!
No i oczywiście, serduszko.
Mimo, że na pierwszy rzut oka niewidoczne...odkryte po chwili, będzie uroczą niespodzianką.
Zwłaszcza, w kawałku mocccno czekoladowego ciasta... ;)
 
 Przepisem oczarowana w Krainie Miodem Płynące, podaję za autorką
Ciasto z sercem (ukrytym) - czekoladowe brownie walentynkowe
/keksówka 22x10cm/
(wartość energetyczna porcji - eee tam, więcej ciała do kochania ;p)

Ciasto serduszkowe:
  • mąka pszenna - 180 g 
  • jajka - 2 sztuki 
  • cukier trzcinowy - 1/2 szklanki
  •  olej - 1/2 szklanki 
  • proszek do pieczenia - 1 łyżeczka  
  • suszona chili - 1/2 łyżeczki 
  • barwnik różowy (użyłam w proszku)

Ciasto czekoladowe:

  • czekolada gorzka - 200 g 
  • masło - 180 g 
  • mąka - 120 g
  • cukier - 3/4 szklanki 
  • jajka - 3 szt. 
  • proszek do pieczenia - 1 płaska łyżeczka 
  • cukier wanilinowy - 1 łyżeczka

Dodatkowo:

  • czekolada mleczna - 80g 
  • truskawki- do ozdoby 
Ciasto serduszkowe: Jajka z cukrem ubić na puszystą masę. Małym strumieniem, ciągle mieszając, wlać olej oraz ekstrakt waniliowy. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia oraz chili i przesiać do masy, wymieszać. Na koniec dodać barwnik. Masę przelać do silikonowej lub wysmarowanej masłem i oprószonej mąką keksówkę o wymiarach 22x10 cm. Piec przez 25-30 minut. Upieczone ciasto ostudzić i pokroić na plastry o grubości 2 cm, z których należy wykroić wzór foremką. Wzory ułożyć w tej samej keksówce, w której piekło się ciasto.

Ciasto czekoladowe:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

Masło rozpuścić razem z czekoladą na bardzo małym ogniu i przestudzić.

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę i połączyć z maślano-czekoladową masą.

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać do masy.

Całość wymieszać i przelać do keksówki wypełnionej wyciętym wzorem i uprzednio posmarowanej masłem i oprószonej mąką.
Piec przez 25 minut (ciasto nie powinno oblepiać patyczka, ale będzie wilgotne).

 



 Dodatkowo:
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, polać nią ciasto i ozdobić truskawkami. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...