czwartek, 16 kwietnia 2015

Tartaletki z twarożkiem, owocami i...niespodzianką! :)

Mimo, że może nie widać tego po moim ostatnim wpisie z foto-menu (klik), jestem wielbicielką białego sera do tego stopnia, że czasem drżę na myśl o poziomie zakwaszenia swego organizmu.
Plaster półtłustego twarogu na kanapkę z pomidorem, naleśniki z ricottą na obiad, a na białkową kolację - słodki twarożek ze śmietanką.
No i jak ciasto, to raczej wiadomo, że sernik. ;)
I na przykład takie urocze tartaletki z nażelowanymi owocami i puszystym śmietanowo-budyniowym kremem to...zdecydowanie nie moja bajka.
Chyba, że...
Chyba że, tym słodkim, puszystym kremem wypełniającym kruche ciasto jest...twarożek! <3
Wtedy, taka twarożkowa tartaletka to całkiem dietetyczna, białkowa kolacja, czyż nie? ;)
Bo przecież kto by tam patrzył, że ta niewinna, zwieńczona owocami, serowa chmurka skrywa pod sobą słodką, ciut grzeszną niespodziankę... :)
Twarożek, malinymasa krówkowa.
Twarożek, banany i nutella.
Twarożek, borówkimasło orzechowe.

No to którą wybieracie? :)
Tartaletki z twarożkiem, owocami i niespodzianką 
/3 tartaletki o średnicy 11 cm/
(wartość energetyczna jednej tartaletki - ok. 500 kcal)

kruche ciasto:

  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g masła
  • pół żółtka
  • 1 łyżka zimnej wody
  • szczypta soli
twarożek: ja użyłam kupnego, tzw. ''Twarożek domowy'' z Piątnicy, 200 g ( jest np. w Biedronce) i dodałam do niego łyżeczkę cukru wanilinowego oraz słodzik, jeśli nie możecie takiego nigdzie dostać to po prostu wymieszajcie 200 g twarogu półtłustego z dużą łychą śmietany, cukrem waniliowym i słodzikiem/cukrem do smaku :)
+ masa krówkowa (kajmak), krem czekoladowy typu Nutella, masło orzechowe (najlepiej z kawałkami orzeszków) oraz ulubione owoce (u mnie maliny, banany, borówki)

Mąkę przesiać, dodać cukier, sól, zimne masło oraz żółtko. Składniki posiekać razem, na koniec dodać zimną wodę i szybko zagnieść gładkie ciasto.
Ciasto schłodzić 30 minut w lodówce.
Foremki do tartaletek wysmarować roztopionym masłem, ciasto rozwałkować na placek, podzielić na trzy części i każdą z nich wyścielić natłuszczone foremki. 
Ciasto nakłuć widelcem, babeczki piec 15 minut w 190 stopniach, do zrumienienia.
Upieczone babeczki wyjąć z piekarnika, lekka ostudzić, delikatnie wyciągnąć z foremek.

Spód babeczek wypełniać kolejno ulubionym kremem, twarożkiem i owocami (banany skropić sokiem z cytryny, by nie sczerniały).
No i jeść. :)



wtorek, 14 kwietnia 2015

Mój dzienny jadłospis - FOTO-MENU w zdjęciach (2000 kcal)

Jak dotąd, gdy kogoś z mojej rodziny lub znajomych dopadło w ostatnim czasie przeziębienie, nie mogłam się nadziwić, jak przy TAKIEJ pogodzie można w ogóle chorować.
Otóż można.
Można mieć grypę, kaszel, czerwony nos, bóle stawów, opuchnięte węzły chłonne i ciężkie od zatok powieki.
Można leżeć cały dzień w łóżku i być zupełnie nie podobnym do nikogo, a już na pewno nie do siebie samego.
I można się dziwić, można kaszleć, otwierać już ósmą paczkę chusteczek i narzekać na swój los, ale już z całą pewnością nie można wychodzić z domu, by cieszyć się rozbujałą na maksa wiosną.
Jeść, spać, m a rz y ć, jeść, spać...

...nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło!
No bo chyba nie ma lepszych warunków do sfotografowania wszystkich swoich posiłków, niż 24-godzinne kwarantanna w domu, co nie? ;)

Moje foto-menu, czyli mój dzienny jadłospis zobrazowany w zdjęciach pojawił się już na blogu kilka razy.
Prośby o kolejny, pojawiła się przy okazji poprzedniego wpisu, w którym wspomniałam o zwiększeniu dziennej dawki kalorii (z ok. 1500 kcal na 2000-2500 kcal), w celu tzw. ''wbicia na masę''. ;)
Specjalnie dla Was, prezentuje moje dzisiejsze 'menu' w obrazkach, z podpisami i średnią, szacowaną wartością kaloryczną.
Tak samo, jak w przypadku moich przepisów - wartość kaloryczna jest podawana w przybliżeniu, na tzw. ''oko'' - przy czym dzisiejszy bilans wyniósł ok. 2300 kcal.
Myślę więc, że...misja zakończona sukcesem! :)

I Śniadanie, godz..7:00: bułka wieloziarnista 70g, avocado, jajko na twardo, wędlina, serek śmietankowy, rzodkiewki, masło orzechowe (20 g), borówki, pomidorek malinowy, sok pomarańczowy bez cukru (ok. 600 kcal)
II Śniadanie, godz. 10:30: Nutridrink czekoladowy, proteinowy (300 kcal) + pół bułki pszennej z masłem orzechowym (20g) i plasterkami banana (ok. 250 kcal)
Obiad, godz 14:00: pieczony schab z sosem pieczeniowym, 5 klusek śląskich (jedna zjedzona zaraz po wyjęciu z garnka ;)), marchewka z ananasem, buraczki, zielona herbata (ok. 600 kcal)

Podwieczorek, godz. 15:30: dwa solone krakersy, z nutellą (10g) i masą krówkową (10g) + szklanka mleka sojowego naturalnego (ok. 220 kcal)

Kolacja, godz. 18:00: dwie kromki z pszennej bułki (30g) z avocado i wędliną/margaryną, serem białym półtłustym, wędliną, pomidor, plasterek pasztetu (z królikiem! :O), fervex malinowy (ok.300 kcal)

<3

środa, 8 kwietnia 2015

Hot cross buns - maślane bułeczki z krzyżykiem

''Łał, nie wierzę, że jest jeszcze cokolwiek, co mogłoby Cię zmobilizować do przytycia.'' - powiedziała ze zdziwieniem moja przyjaciółka, gdy zwięźle wyjaśniłam jej, dlaczego jednak muszę więcej jeść. 
Zazwyczaj dodatkowe kilogramy zawdzięczałam chwilom słabości nad talerzem pełnym naleśników i dużym słoikiem nutelli obok. I to było ok.
Teraz, poza coroczną chęcią wyglądania ''dobrze'' w wiosennej sukience (czy tylko ja wbijam masę na wiosnę, żeby być ''fit do lata''?) znalazłam sobie coś innego. 
W zasadzie, sama się sobie dziwię, bo przeskoczenie z bezpiecznych 1500 kcal na półtora razy tyle, to w moim przypadku jak odbezpieczony granat. 
No, albo przynajmniej skok na bungee. 
Z odbezpieczonym granatem w dłoni.
Mimo, że ''hot cross buns'' to bułeczki tradycyjnie wypiekane w Wielkiej Brytanii na Wielkanoc, to i tak mieszkańcy wysp cieszą się nimi przez cały rok. 
I nic w tym dziwnego! 
Lekko korzenne, maślane buły wypełnione rodzynkami i kandyzowaną skórką są tak rewelacyjne, że tęskno byłoby czekać na nie aż tak długo! :)
Rozpływające się w ustach, delikatne ciasto drożdżowe i lepiąca się od lukru, słodka skórka z charakterystycznym ''krzyżykiem''...
Tak naprawdę, bułeczki są wyborne same w sobie, wymyślne dodatki są tu zbędne.
No, chyba, że odrobina świeżego masła i słoik domowej konfitury... ;) 

Przepis podpatrzony w Stu kolorach kuchni, pozdrawiam i cytuję. :)
Hot cross buns - maślane bułeczki z rodzynkami 
/12 bułeczek - robiłam z połowy porcji/
(wartość energetyczna jednej bułeczki - ok. 400 kcal)

Na bułeczki:


  • 7 g drożdży instant (ja użyłam świeżych, robiąc wcześniej rozczyn)
  • 110 g drobnego cukru
  • 375 ml letniego mleka
  • 635g przesianej mąki pszennej (dałam typ 500)
  • 2 łyżeczki przyprawy korzennej (nie miałam, dałam więcej cynamonu i trochę gałki muszkatołowej) 
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 50 g roztopionego masła
  • 1 jajko
  • 240 g sułtanek (kupiłam rodzynki hetmańskie, bo wydawały mi się fajniejsze :D)
  • 55 g kandyzowanej skórki pomarańczowej (opcjonalnie, ja dałam)
Na krzyże:
  • 35 g mąki
  • 40 ml wody
Glazura:
  • 1/2 łyżki wody
  • 1 łyżeczka żelatyny w proszku
  • 55 g drobnego cukru
  • 30 ml wody
Wykonanie:
Drożdże rozpuścić w mleku z dodatkiem 2 łyżeczek cukru.  Odstawić na 5 minut, aż drożdże zaczną bąblować.  Dodać pozostałe składniki ciasta właściwego i wyrobić całość (ja robiłam to robotem).  Ciasto ma być elastyczne.  Uformować z ciasta kulę, włożyć do miski nasmarowanej olejem i przykryć.  Odstawić na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość.  Wyrośnięte ciasto odgazować.  Podzielić na 12 równych części. Z każdej uformować bułeczkę.  Formę o wymiarach około 23x30cm wyłożyć papierem do pieczenia.  Ułożyć w niej bułeczki i przykryć.  Odstawić ponownie w ciepłe miejsce na około pół godziny. 
Przygotować ciasto na krzyże.  Mąkę wymieszać bardzo dokładnie z wodą.  Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z odciętym końcem.  Na wyrośniętych bułeczkach zrobić krzyże z białego ciasta.  Tak przygotowane bułeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.  Piec przez około 30 minut (ja piekłam 20). 
Pod koniec pieczenia przygotować glazurę.  Żelatynę rozpuścić w 1/2 łyżki wody i odstawić.  Wodę zagotować z cukrem i gotować przez około 2 minuty.  Dodać rozpuszczoną żelatynę i ponownie gotować przez 2 minuty.  Upieczone, gorące bułeczki posmarować ciepłą glazurą - robić to sprawnie, bo glazura  szybko zasycha i potem jest nieładna, jak na moich niektórych bułeczkach, które znajdują się na zdjęciach bardziej z tyłu. :( 
Bułeczki najlepsze na ciepło, ale na zimno również wyborne. :)


piątek, 3 kwietnia 2015

Babka bananowo - krówkowa, pięcio-składnikowa! (banoffee pound cake)

Trochę (ale tylko trochę!) ubolewam nad tym, że w tym roku nie mogę sobie upiec tych wszystkich wielkanocnych mazurków, serników i babek, które patrzą na mnie z każdego bloga kulinarnego, instagrama, książki z przepisami Pawła Małeckiego, czy porannej telewizji śniadaniowej.
Jakby tego było mało, wcale nie pomaga zapach pieczonych ciast atakujący mnie z mieszkań sąsiadów już na klatce schodowej, czy w drodze do osiedlowego marketu, bynajmniej nie po produkty na świąteczne wypieki (...).
Ciast na wielkanocny stół może i nie upiekę, ale - chyba nie mam co narzekać - skoro zrobią to dla mnie(lub za mnie) inni? :) 
Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym pomiędzy pakowanie kolejnego, grubego swetra (w górach mają teraz Boże Narodzenie, tak?), a kompletowaniem podręcznej kosmetyczki na wyjazd - nie upiekła sobie wielkanocnego ciasta w wersji mini. 
W końcu czym byłyby święta bez domowego ciasta? :) 
Już dawno miałam ochotę na bananowy chlebek, a mega czarne, dojrzały banany tylko się o tym przypominały. 
Ok, chlebek bananowy nijak się ma do Wielkanocy, ale...gdyby tak upiec go w formie babki?
W wersji eksperymentalnej (czyt. 'na lenia'), tylko z tym, co znalazłam (a raczej nie znalazłam) w kuchni - bez jajek i bez cukru.
Stworzyłam ciasto z 5 składników!
Banany, masło (lub olej), soda oczyszczona, mąka oraz...masa krówkowa! <3
Niemożliwe?
Przecież święta to czas cudów... ;)
Babka jest re-we-la-cyj-na.
Mięciutka, przyjemnie wilgotna, długo zachowuje świeżość i tak niesamowicie pachnie karmelem!
Doskonała w duecie z bitą śmietaną (szósty składnik!), sosem karmelowym i...bananami, oczywiście. :) 
Babka bananowo - krówkowa (banoffee pound cake)
/malutka forma na babkę - 18 cm średnicy, w przypadku standardowej foremki na babkę, podwoić ilość składników/
(wartość energetyczna 1/4 babki - ok. 400 kcal)

  • 1 i pół dojrzałego, czarnego banana, rozgniecionego
  • 100 g mąki pszennej (można użyć razowej/pełnoziarnistej)
  • 100 g masy krówkowej z puszki
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 25 g roztopionego masła (można zastąpić olejem)
dodatkowo: bita śmietana, pół banana pokrojonego na plasterki oraz sos karmelowy z tego przepisu

Piekarnik nagrzać do 180 stopni, formę na babkę natłuścić masłem. 

Wszystkie składniki na babkę,wrzucić do miski i zmiksować dokładnie mikserem.
Przełożyć zawartość miski do foremki i piec w piekarniku ok. 40 minut ( w przypadku większej babki, piec ok. godziny).
Ostudzoną babkę wyciągnąć z formy, udekorować bitą śmietaną, ciepłym sosem karmelowym i plasterkami banana. :)

środa, 1 kwietnia 2015

Bułeczki brioche z malinami i białym serem

Ostatnimi czasy śpię wręcz tragicznie.
Za to bardzo dobrze śnię na jawię.
Z głową w chmurach, w lekkim letargu, zastanawiam się, kiedy nieopatrznie wpadnę pod jakiś samochód.
W zasadzie dziwie się, jak ze swoim roztargnieniem udaje mi się przetrwać w tej miejskiej dżungli, zwanej potocznie życiem... ;)
Jak to dobrze, że wyrabianie drożdżowego ciasta nie wymaga myślenia.
No, a przynajmniej nie na poziomie analitycznym. 
W tym pieczenie jest dla mnie wybawieniem - bo kiedy głowa buja w obłokach, ręce i tak robią swoje, zagniatając lepką od niebotycznej ilości masła mączno-drożdżową kulę.
Trzeba mieć się na baczności, bo raptem okazuje się, że minęło 30, a nie 13 minut i ciastu (albo głowie) należy dać odpocząć. :)
Nawet, jeśli nie lubicie malin to...i tak pokochacie te bułeczki.
To takie miękkie, pachnące wanilią, lekkie, drożdżowe chmurki.
Wypełnione serowym nadzieniem, przypominającym 
najlepszy sernik, jedzony na werandzie, w słoneczny, letni dzień.
A przecież, gdy na dworze deszczowo i wietrznie, kawałek słońca, to chyba najlepsze, co może się nam wtedy przytrafić, prawda? :)
Bułeczki z malinami i białym serem
/6 bułeczek/
(wartość energetyczna 1 drożdżówki - ok. 250 kcal)

Ciasto:

  • 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
  • 125 g mąki pszennej
  • 1 i pół łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1 jajko + białko
  • 70 g masła
Nadzienie serowe:

  • 125 g śmietankowego sera twarogowego (kupiłam taki w kostce i zmiksowałam na gładko z łyżką śmietany kremówki)
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 1 łyżka cukru wanillinowego + 1 łyżka zwykłego cukru
  • żółtko jaja
  • 1 łyżka mąki pszennej
+ 15 malinek i roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek

Drożdże wsypać do filiżanki, wlać 3 łyżki ciepłej wody i dodać szczyptę cukru, wymieszać i odstawić na około 10 - 15 minut (po tym czasie drożdże spienią się).
Do miski przesiać mąkę, dodać rozpuszczone w wodzie drożdże, cukier, sól i jajka. Składniki mieszać drewnianą łyżką lub mieszadłem miksera, aż połączą się w jednolite ciasto. Wyrabiać przez około 10 minut, aż będzie gładkie i elastyczne (ręką lub hakiem miksera).
Dodawać masło po kawałku, po dwie łyżki, mieszając lub najlepiej miksując końcówką do ciasta drożdżowego lub mieszadłem na średnich obrotach miksera. Szybko dodawać kolejne 2 łyżki masła, jak tylko poprzednie połączy się z ciastem. Ciasto powinno mieć jednolitą strukturę.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągów, do czasu aż podwoi swoją objętość, na około 1 i 1/2 godziny. W międzyczasie przygotować nadzienie serowe: ser zmiksować z resztą składników do uzyskania gładkiej struktury, wstawić do lodówki.
Uderzyć pięścią w ciasto, przemieszać, miskę przykryć folią i wstawić do lodówki na minimum godzinę lub najlepiej na dwie. Ciasto można trzymać w lodówce przez całą noc (maksymalnie 12 godzin). Z ciastem będzie łatwiej pracować, gdy będzie schłodzone, dlatego im dłużej będzie w lodówce, tym lepiej!
Ciasto wyjąć na oprószony mąką blat i całe obsypać mąką. Rozwałkować na prostokąt wysoki na 1 cm. Rozsmarować schłodzone nadzienie serowe, posypać malinami. Ciasto złożyć na pół i pokroić w poprzek na 6 pasków. Przełożyć je (najlepiej na szerokiej łopatce) do kwadratowej formy, wyłożonej papierem do pieczenia, układając jeden kawałek obok drugiego (ciasno ułożone bułeczki uniemożliwią wyciekanie masy serowej, szczególnie w upalne dni). Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny. Aby ułatwić sobie przenoszenie ciasta do formy, można rozwałkować je i złożyć z nadzieniem bezpośrednio na papierze do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wierzch bułeczek posmarować roztrzepanym jajkiem, blaszkę wstawić do piekarnika. Piec na intensywnie złoty kolor przez około 20 minut. Ostudzić w formie ustawionej na metalowej kratce. Pokroić dopiero po całkowitym wystudzeniu.

czwartek, 26 marca 2015

Trzecie urodziny Tęczy w słoiku, więc... Sernik w słoiku! :)

Dacie wiarę, że to już całe, trzy lata? :)
Pamiętam, jak dopiero co zakładałam bloga, by dzielić z Wami nie tylko przepisy, ale też rozbiegane myśli, nieostre zdjęcia, spełniane marzenia i tych kilka, osobistych kolorów swej tęczy.
Gdzie bym wtedy śmiała pomyśleć, że uzbiera się Was, wiernych czytelników, półtora tysiąca? :)

Szybko odkryłam, że lubicie krótko i zwięźle. No i na temat. :)
Że najbardziej kręcą Was łatwe przepisy na sprawdzone dania, jak domowe ciastka Pieguski czy truskawkowy shake, niczym z Mcdonald's.
Że, tak jak ja, kochacie słodkie, ale zdrowo i z umiarem (i najlepiej niskokalorycznie! ;)), więc na śniadanie sięgacie po nocną owsiankę z lodówki, czy naleśniki z kwaskową konfiturą z rabarbaru...
Przede wszystkim jednak odkryłam, że czytacie moje kilometrowe tasiemce, te o niebie i o chlebie, że obserwujecie, zawsze komentujecie i lubicie przepisowe zdjęcia nawet, jeśli uważam, że wyglądają jak zrobione telefonem (mimo, że czasem serio są robione telefonem :p).
Wiem też, że (w odwrotności do mnie) nie lubicie długo stać w kuchni, że raczej lubicie jeść niż bawić się jedzeniem. ;)
Dlatego dziś, urodzinowo, prosto, nieskomplikowanie.
Ekspresowy sernik, bez pieczenia, bez czekania, gotowy w 10 minut!
Sernik...w słoiku, oczywiście! :)

Sernik w słoiku, z białą czekoladą i musem truskawkowym
/2 porcje - 2 słoiczki/
(wartość energetyczna porcji - ok. 400 kcal)

  • 100 g twarożku śmietankowego (użyłam ''Mój ulubiony'' z Wielunia)
  • 100 g zimnej śmietany kremówki 30 %
  • 50 g białej czekolady
  • 4 herbatniki
  • 100 g truskawek
  • 2 łyżki cukru
Śmietanę ubić na sztywno. Czekoladę roztopić i wymieszać z twarożkiem. Do serowej masy delikatnie wmieszać ubitą śmietanę, schować całość do lodówki. W tym czasie, na dno słoiczków wyłożyć pokruszone herbatniki. Do garnuszka włożyć pokrojone truskawki i zasypać je cukrem. Gotować na małym ogniu, aż puszczą sok i się lekko rozpadną, tworząc mus.
Do słoiczków, na herbatniki wyłożyć serową masę, na nią nałożyć lekko przestudzony mus truskawkowy. :)


sobota, 21 marca 2015

Ciastka Nutellą nadziane, solą morską posypane

Gdzie znaleźć wiosnę? :)
No, bo np. że w kalendarzu, to wiadomo.
Jeszcze też za oknem, w 15 stopniach na termometrze, w słońcu bez zaćmienia i koloniach krokusów rosnących przy ulicy.
Na parapetach, na ubraniach, we włosach, w głowach.
W oficjalnym pożegnaniu zimy - zamiast topienia Marzanny - roztapianie czekolady.
Zamiast kruszenia zmarzniętego lodu na szybach samochodu - rozkruszanie kryształków soli.
Wiosnę znaleźć można w pieczeniu słodko-słonych ciastek.
Cukier i sól to zaskakująco dobre połączenie. 
Jeśli jedliście kiedyś solony karmel, smażony bekon z syropem klonowym, albo po prostu kawał dowolnego mięsa z owocami - wiecie, o czym mówię - balans doskonały.
Taki ciasteczkowy yin-yang.
Słodkie ciastka naładowane gorzką i mleczną czekoladą, nadziane orzechowo-czekoladową Nutellą, delikatnie oprószone drobnymi kryształkami soli morskiej...
...można się rozpłynąć! ;)

Ciastka z Nutellą, palonym masłem i solą morską
/10 ciastek/
(wartość energetyczna 1 ciastka - ok. 280 kcal)

  • 150 g mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 115 g masła
  • 120 g cukru + łyżka cukru wanilinowego
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka jogurtu greckiego
  • ok. 150 g czekolady, posiekanej (u mnie gorzka i mleczna)
  • słoik Nutelli, schłodzony przez godzinę w zamrażarce
  • sól morska, do posypania ciastek
W misce wymieszaj mąkę z soda i solą, odstaw na bok. W garnuszku, na małym ogniu roztop masło i podgrzewaj je tak długo, aż zacznie się robić brązowe (lekko przypalone) i zacznie orzechowo pachnieć - wtedy od razu ściągnij je z palnika. Poczekaj, aż masło przestygnie i zmiksuj je z cukrem, dodając kolejno jajko i jogurt - ciągle miksując. Przesyp suche składniki do mokrych, połącz je razem, a następnie delikatnie wmieszaj w ciasto posiekaną czekoladę. Miskę z ciasteczkową masą przykryj foliówką i schłodź w lodówce przez godzinę. Po tym czasie, wyjmij je z lodówki i formuj z ciasta kulki, lekko je spłaszczając, nakładaj na ich środek po łyżeczce zmrożonej Nutelli, a następnie zaklej wokół niej boki ciasta (jak na pierożki/bułeczki) tak, by Nutella nie wypłynęła ze środka - w razie potrzreby, po prostu doklej więcej ciasta w okół Nutelli. :)
Tak przygotowane ciastka, układaj na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w odstępach około 5 cm.
Piecz przez 9-11 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciastka, zaraz po upieczeniu mogą wydawać się niedopieczone, ale spokojnie - dojdą jeszcze po przestudzeniu. :)
 Lekko ciepłe ciastka obsypać szczyptą soli morskiej. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...